Dodatkowe zajęcia online. Od jakiego wieku mają sens?
Od kilkanastu lat prowadzę zajęcia w szkołach, głównie w XIV Liceum im. Polonii Belgijskiej we Wrocławiu, a od kilku lat zajęcia na uczelni, w Instytucie Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego. W kwestii nauczania jestem raczej tradycjonalistą i sala szkolna, wykładowa czy ćwiczeniowa nie kojarzy mi się źle: uważam, że spotykanie się twarzą w twarz z uczniami i studentami, chociaż ma pewien koszt, zarówno dla studentów jak i prowadzącego, jest zazwyczaj optymalne z punktu widzenia procesu edukacyjnego. Negatywne skutki COVID-19 i blokady szkół są, moim zdaniem, widoczne do dzisiaj. W ostatnim roku zgodziłem się jednak prowadzić grupowe zajęcia online i zauważyłem pewne nieoczywiste zalety tych zajęć. Do tego stopnia, że w niektóre zajęcia włączyłem moje dzieci. W tym wpisie podzielę się moimi obserwacjami o tym dla kogo takie zajęcia mogą być dobre.
Czytaj więcejReguła dwóch sigm w praktyce
Na tym blogu oraz w mojej książce systematycznie namawiam rodziców, żeby pracowali ze swoimi dziećmi sami, a nie tylko liczyli na szkołę. Bardzo mocno w to wierzę. Do tego stopnia, że ułatwiam tym rodzicom zadanie publikując dużo darmowych materiałów dydaktycznych. Ale ile tak naprawdę trzeba popracować z dzieckiem, żeby zobaczyć spektakularne efekty? W tym wpisie, na swoim przykładzie (i na przykładzie dwóch zadań, mam nadzieję, że ciekawych) będę argumentował, że żeby zobaczyć solidne efekty wystarczy niecałe 200 godzin, a żeby osiągnąć efekty spektakularne – około 400 godzin pracy 1:1.
Czytaj więcejGodne polecenia: Klub Fikołki
Każdy potrzebuje kiedyś odpocząć. Szczególnie rodzic, który poważnie traktuje wychowanie i edukację swoich dzieci. Jakimś sposobem jest włączyć dziecku rozsądnie dobrany film animowany (kilka polecanek dałem tutaj), ale nie zawsze jest to dobre wyjście. Dziecko może mieć już dość czasu przed ekranem, a rodzic może chciałby odpocząć gdzieś indziej niż tylko w domu. A co gdyby rodzice chcieliby wyjść na przykład razem do kina? Tak bez dzieci? Jakimś rozwiązaniem jest zostawić dziecko pod opieką dziadków lub wynająć kogoś do opieki w domu. Dla niektórych rodziców tego typu rozwiązania są łatwo dostępne i mogą z nich korzystać w zasadzie kiedy potrzebują. Nie wszyscy mają jednak takie szczęście i być może właśnie dla nich korzystne okażą się sale sabaw Fikołki.
Czytaj więcejObozy naukowe
Miesiąc temu odbył się obóz naukowy w miejscowości Krzyżowa, na który jak co roku zabraliśmy dużą grupę uczniów z XIV LO i III LO we Wrocławiu. Takie obozy odbywają się kilka razy w roku (można je robić częściej i łatwiej, gdy jest jakiś sensowny projekt taki jak MAP), a ja zwykle jadę na jeden z nich. Byłem częścią kadry tego obozu i w tym wpisie opisuję jak wyglądają takie obozy zarówno z perspektywy ucznia jak i kadrowicza.
Czytaj więcejGodne polecenia: Miss Paint
Microsoft Paint to narzędzie kultowe. Dzieci w edukacji wczesnoszkolnej na informatyce do dzisiaj (moim zdaniem całkiem słusznie) na tym właśnie narzędziu (lub jego klonach) uczą się obsługi komputera. Zresztą, prawdopodobnie do tego właśnie tak naprawdę to narzędzie zostało stworzone (podobnie jak pasjans). Wokół właśnie tego narzędzia powstała niedawno gra logiczna Miss Paint. Dawno nie widziałem gry, która tak bardzo mi się spodobała. A co ważniejsze: wiek gracza nie gra tutaj aż takiej dużej roli, a wspólne rozwiązywanie poziomów z dziećmi może sprawić dużą przyjemność (tak było w moim przypadku).
Czytaj więcejMiasto, miasteczko, wieś - różnice tylko w wynikach czy również w szansach edukacyjnych?
Jakiś czas temu natknąłem się na bardzo ciekawą analizę dotyczącą różnic w wynikach egzaminu ósmoklasisty z matematyki dla uczniów uczęszczających do szkół w miejscowościach o różnej wielkości. Ta analiza to było coś więcej niż typowe w miastach wyniki są wyższe i widać było od razu, że autor zna się na statystyce o wiele bardziej niż losowi publicyści. Kiedy więc po raz kolejny trafiłem na wpisy o tym na LinkedIn oraz dostałem kilka komentarzy o różnicach w progach między okręgami w zDolnym Ślązaku z informatyki, wiedziałem, że powinienem też coś o tym napisać.
Czytaj więcejGra: Symulator giełdy dla dzieci
Podczas zajęć w przedszkolu wymyślałem dla dzieci różnego rodzaju gry i zabawy. Niektóre z nich szczególnie przypadły dzieciom do gustu i nadawały się nie tylko w grupie przedszkolnej, ale również u starszych dzieci. Jedną z takich gier jest gra w giełdę, która zawsze wywoływała duże emocje.
Czytaj więcejWrocławskie Sparingi Informatyczne powracają
Dobro wraca. Osiem lat temu zacząłem przygotowywać zadania na Wrocławskie Sparingi Informatyczne. Idea była prosta: w niektóre soboty, chętni uczniowie mogli przyjść do Instytutu Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego i w warunkach zbliżonych do tych, które panują na II i III etapie Olimpiady Informatycznej pracować nad zadaniami przez pięć godzin. Po takiej sesji długiego myślenia była jeszcze pizza, omówienie zadań i wykład. Myślę, że dzięki sparingom udało się odkryć co najmniej kilka naprawdę dużych talentów, między innymi Paulinę Żeleźnik, która w pewnym wywiadzie sama zdradza, że sparingi były dla niej jedną z pierwszych okazji do spróbowania swoich sił w informatyce. Po zaledwie kilku latach Paulina zwyciężyła w Europejskiej Olimpiadzie Informatycznej Dziewcząt, a teraz postanowiła pomóc wychowywać kolejne pokolenia i (mam nadzieję, że na jak najdłużej) przejąć pałeczkę i zająć się organizacją sparingów w przyszłości.
Czytaj więcejTabliczka mnożenia
Stali Czytelnicy bloga zapewne znaleźli już tutaj całkiem sporo narzędzi i opinii o nauczaniu matematyki. Zamieściłem tutaj na przykład serię wpisów o potrzebie dowodzenia. Narzekałem też na zadania maturalne, w których o sukcesie decyduje to czy nauczyło się kilku prostych schematów na pamięć. Łatwo chyba zorientować się, że mój pogląd na uczenie (się) matematyki jest daleki od bezrozumnego wkuwania na pamięć faktów i algorytmów. W tym wpisie będę przekonywał jednak do konieczności nauczenia się tabliczki mnożenia na pamięć, na zasadzie zapamiętania wyników konkretnych działań, bez próby pójścia na skróty, czy obejścia problemu za pomocą sprytnych sztuczek. Oprócz tego dołączam proste, ale chyba skuteczne narzędzie do treningu.
Czytaj więcejJak się w Polsce robi doktorat?
Udało się. Niecałe trzy tygodnie temu obroniłem doktorat z informatyki. Po obronie chyba niewiele się zmieniło, ale w końcu nie będę musiał odpowiadać na okropne pytanie Kiedy w końcu się bronisz?, którego miałem już serdecznie dość. A że studia to (luźno, ale jednak) temat również związany z tematyką tego bloga, dlatego w tym wpisie krótko opiszę moją przygodę. Być może kogoś to zachęci (lub zniechęci) do podążenia podobną ścieżką. Zwracam uwagę, że to nie jest poradnik pod tytułem Jak zrobić doktorat?, jako że opisuję to co wiem na podstawie swojego doświadczenia, a każda droga do zrobienia doktoratu może wyglądać nieco (lub radykalnie) inaczej.
Czytaj więcej