Thumbnail image

Gra: Symulator giełdy dla dzieci

Trening mnożenia i sprytu na przykładzie giełdy, w której cena akcji zależy od rzutu kością.

Podczas zajęć w przedszkolu wymyślałem dla dzieci różnego rodzaju gry i zabawy. Niektóre z nich szczególnie przypadły dzieciom do gustu i nadawały się nie tylko w grupie przedszkolnej, ale również u starszych dzieci. Jedną z takich gier jest gra w giełdę, która zawsze wywoływała duże emocje.

Gra w giełdę

Do gry używałem następujących rekwizytów:

  • standardowej kostki sześciościennej,
  • kostki dwudziestościennej,
  • kostki dziesięciościennej z wielokrotnościami liczby $10$,
  • kostki dziesięciościennej z liczbami od $0$ do $9$.

Pomysł na grę jest banalnie prosty. Ustalamy liczbę rund gry: w przedszkolu idealnie sprawdzała się liczba 5 lub 6. Każdy z graczy ma na początku budżet $10$ złotych (w zależności od wariantu dawałem dzieciom papierowe banknoty lub tekturowe kartoniki z liczbami w uproszczonym systemie rzymskim). W każdej rundzie gracze mogą kupować lub sprzedawać akcje trzech firm, nazwijmy je roboczo firmy A, B oraz C. Cena jednej akcji firmy A zależy od wyniku rzutu kością sześciościenną, cena akcji firmy B zależy od wyniku rzutu kością dwudziestościenną, zaś cena akcji firmy C zależy od sumy na kostkach dziesięciościennych. Dostępne są również obligacje, o których wiadomo, że kosztują w pierwszej rundzie złotówkę, a w każdej kolejnej rundzie są warte o złotówkę więcej. Na te walory miałem przygotowane gotowe tekturowe kartoniki, które przydawały się już wcześniej przy innej okazji. Celem jest takie dokonywanie transakcji, żeby na końcu mieć jak najwięcej pieniędzy. Podczas zabawy z dziećmi konieczne było, żeby dzieci same przychodziły do mnie z odliczoną kwotą zgodną z transakcją, którą chcą wykonać lub mówiły mi ile chcą ode mnie pieniędzy za swoje przyniesione akcje (inaczej nie przyjmowałem transakcji od tego dziecka w tej rundzie). Konieczne jest więc wykonywanie działania mnożenia (chociaż dzieci niekoniecznie musiały jeszcze wiedzieć co konkretnie robią).

Ekran z gry.

Gra sprawdzała się całkiem nieźle. Dzieci mocno przeżywają jeżeli udało się im coś zarobić i niektóre z nich nawet rozumieją, że opłaca się kupować, gdy jest tanio, a sprzedawać, gdy jest drogo. Sprawdziłem też tę grę na starszych dzieciach w klasach trzecich i czwartych, z którymi mam zajęcia przygotowujące ich do konkursu Kangur. Gra wywołała chyba jeszcze większy aplauz. Do tego stopnia, że postanowiłem przygotować wersję elektroniczną, którą można obsługiwać również wtedy, gdy nie ma się takich kostek.

Aktualizacja
W elektroniczną wersję opisanej powyżej gry można zagrać klikając tutaj.

Całkiem miło, że tego typu grę można przygotować mając sensowny pomysł w głowie i wywołując kilka promptów do czata. Raczej nie chciałoby mi się samodzielnie tracić kilku godzinek na dopieszczenie mini projektu programistycznego dla dzieci. A tak niewielkim kosztem mogłem podzielić się z Wami pomysłem na kolejną zabawę z dziećmi.

Komentarze